Zaniedbałam bloga.To fakt,ale to już 2 liceum:P.Tak tylko sobie tłumacze omylny brak czasu,bo gdy się chce to na wszystko ma się czas:)Najbardziej od braku czasu boli mnie ilośc czasu jaki spędzam obecnie z moim kochanym Tomaszkiem:)Cóż,trzeba się przyzwyczaić,ze już 8 godz dziennie go nie będe widziała tylko jakieś stare,marudzace nauczycielki:)Swiat się zmienia,a ja chyba razem z nim dlatego chyba skończę pisanie na tym blogu.Dalej to nie ma sensu.To nie jest ostateczna decyzja więc wszystko sie moze jeszcze zdarzyć;)pozdrawiam;!)Kosiam CIę Tomi:*
skomentuj (9)Zawsze wiedziałam,że moja i Tomusia miłość jest silna,ale nie myślałam,że aż tak.Mimo tego,że obydwoje ostatnio przeszliśmy i nie było to miłe wciąż potrafimy ze sobą rozmawiać i wspierać się nawzajem w tych trudnych chwilach.Nie ma co ukrywać-teściowa już mnie nie lubi.Trudno;)Nie musi:)Ważne,ze Tomus kocha.Kiedyś bym się tym przejęła,ale teraz gdy wiem wszystko nie obchodzi mnnie to wcale.Dziękuję Kochanie,ze mi o wszystkim powiedziałes i mówisz dalej.Kocham Cie:*
skomentuj (8)
To będzie długa notka,bo to będzie zwierzenie,bo to bedzie o mojej wierze..
Może na początek pare pytań:Czy kiedykolwiek ktoś z Was zastanawiał się po co idzie do bierzmowania?Co mu to daj prócz kolejneg imienia?Czy myśleliście o sile swojej wiary w Boga?Jaka ona jest i ile jest w stanie pokonać?
Coś czego się długo wstydziłam?-Fakt,że nie byłam u bierzmowania.
Dlaczego?..Ciężkie pytanie.Po pierwsze:byłam głupia.Po drugi:ksiądz mnie wywalił ze spotkań.A po trzecie,najważniejsze:chciałam czuć,ze przystepuję do tego sakramentu świadomie.
Ta decyzja,że nie pójdę do bierzmowania była bardzo bolesna w skutkach.Wszyscy krzywo się patrzyli,a później jak rówieśnicy stali przed kościołem oczekując na rozpoczęcie uroczystości czułam smutek,że nie moge w tym uczestniczyć.
Jest jednak happyend!Pewien czas temu miałam sen.Śnił mi sie proboszcz,który powiedział do mnie :"Aniu,Bóg Cię kocha".Dało mi to do myślenia.Zastanowiłam się nad wszystkim i zaczęlam chodzić do kościoła-z własnej woli.Wychodzac z mszy czuję niewiaryodną ulgę-jakbym została oczyszczona z wszystkich brudów.Oczyszczam swoją duszę stopniowo.Czekam teraz na dzień gdy wszyscy zobaczą mnie w kościele z grupą ludzi którzy tak jak ja czują potrzebę zesłania na niego Ducha Świętego.Jedyny problem to brak wsparacia ze strony rodziny,przyjaciół.Wszyscy wątpią w moją zmianę,a nawet nie chcą porozmawiac o tym co czuję w sercu spotykając w kościele Boga.
Czekam już tylko na dień w którym z uśmiechem na twarzy będę stać przed ołtarzem:)Dziękuję za wsparcie:)Wierzę,że moja wiara się polepszy,że się powiększy.
Tęsknie..za tym co było i za tym co ma być.Tęsknie do Ciebie,do Twoich oczu,które potrafią spojrzeć tak,że zatapiam się w ich głębi.Za Twoimi ramionami,które otulają gdy zimny wieje wiatr.Tęsknie za Twoją dłonią,tak ciepłą i serdeczną,zawsze pomocną.Za Twoim uśmiechem rozjaśniającym każdy ciemny kąt.Za Twoim głosem,który sprawia,ze wokoło wszystko się zabarwia i rozbudza moją wyobraźnie.Tęsknie za wszystkim czym dla mnie jesteś:*Za tym co mi dajesz:*Za tym co robisz:*Poprostu tęsknie za Tobą:*
skomentuj (2)Kiedyś ktoś powiedział mi,ze życie to nie jest bajka.Fakt.Bajka zawsze kończy się happyendem,a już nie widzę zeby moja kiedykolwiek skończyła się właśnie tak.Gdy wydaje mi się,ze jest wszystko super to nagle wszystko zaczyna się chrzanić...Czy to możliwe,ze wymagając od siebie zbyt wiele mogę wymagać zbyt wiele od innej osoby?Wydaje mi się,ze tak.W końcu każdego mierzy się swoją miarą.Tylko dlaczego przy tym rani się najbliższe osoby?!..Przechodze kryzys.Wiosenny.Nic mnie nie cieszy.Z miła chęcią skopałabym komuś dupę..A obok mnie nie ma nikogo..Nikogo z kim mogłabym pogadać-nawet nie pogadac a wypłakać się-nie,nawet nie wypłakać,a poprostu czuć kogoś,zę jest obok..Czuję się taka,taka..ehh..sama nie wiem jaka..
skomentuj (2)